Dziś jest 13 czerwca 2026 (sobota)










 w najnowszym numrze 




Czy wojna transportowa z Rosją toczy się po zmierzchu?
dodano: 2012-05-16

Przejście graniczne z Litwą w Budzisku jest sztandarowym przykładem kapitulanctwa, które uzasadnia się przestrzeganiem europejskich standardów prawnych.

Nie ma żadnej wojny, polskie służby kontrolne oddają nasz rynek bez walki. Przejście graniczne z Litwą w Budzisku jest sztandarowym przykładem tego kapitulanctwa, które uzasadnia się przestrzeganiem europejskich standardów prawnych.
Obowiązuje nas układ z Schengen, a zgodnie z nim pomiędzy krajami UE nie ma już przejść ani kontroli granicznych. Jak na ironię głównymi beneficjentami tego stanu prawnego są rosyjscy przewoźnicy.  
Uszczelnienie przejścia w Budzisku jest sprawą postulowaną przez środowisko przewoźników od wielu lat. Było jednym z priorytetów powołanego w 2008 r. Porozumienia Białowieskiego. Organizacje w nim skupione przyjęły za cel utworzenia tam stałego punktu kontroli lub wprowadzenia stałych patroli.
Nieustanne monity środowiska w tej sprawie, kierowane do niedawnego Ministerstwa Infrastruktury nie spowodowały nawet wykorzystywania uprawnień do kontroli zezwoleń przez  Służbę Celną, Straż Graniczną, Inspekcję Transportu Drogowego i policję.

Dlaczego nie kontrolują?
Służba Graniczna i Służba Celna nie są zainteresowane rozbudowaniem systemów informatycznych o funkcje pozwalające na kontrolę zezwoleń. Weryfikacja tych dokumentów nie jest ich obowiązkiem. Jeżeli funkcjonariusze tych służb dokonują kontroli, to są one przeprowadzane okazjonalnie, wykonywane wedle uznania funkcjonariusza. Skwapliwie podchodzą natomiast do kontroli czasu pracy kierowców, głównie polskich – co również nie jest ich obowiązkiem, a tylko uprawnieniem. W policji, może poza Komendą Główną, funkcjonariusze nie mają świadomości, że mogą sprawdzać zezwolenia u kierowców zagranicznych ciężarówek.
Jedyną służbą, która pracuje nad wprowadzeniem takiego rozwiązania do własnego systemu informatycznego jest ITD – chodzi o stworzenie dodatkowej zakładki do wpisywania numeru zezwolenia. Stara się również prowadzić weryfikację tych dokumentów w sposób zaplanowany i zorganizowany. Trudno się zresztą dziwić, ponieważ została powołana do kontroli i ochrony polskiego transportu. Jak efektywne są te działania?
Mikołaj Karpiński, rzecznik Ministerstwa Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej podaje liczbę 10 tys. skontrolowanych pod tym kątem zagranicznych pojazdów. Nawet wziąwszy pod uwagę tylko wielkość rosyjskiego kontyngentu zezwoleń - 150 tys.  – delikatnie rzecz ujmując skala tych działań pozostawia niedosyt. Zwłaszcza, że przez Polskę może przejeżdżać rocznie nawet 400 tys. rosyjskich ciężarówek, z czego większość właśnie przez Budzisko.
 
Jedyna taka służba
Jeżeli nikt nie kontroluje zezwoleń i nie chce tego robić, każde działanie ITD nabiera wymiaru heroicznego. Aby tych kontroli dokonywać GITD musi pokonywać braki kadrowe; ograniczenia czasu pracy dla inspektorów wynikające ze statusu służby cywilnej; przeszkody techniczne w postaci barierek na drodze krajowej S8; czy wreszcie frustrujące poczucie łamania układu z Schengen, gdyż dokonują kontroli na granicy, której nie ma. Nawiasem mówiąc Michał Rzemieniewski, dyrektor Biura Nadzoru Inspekcyjnego GITD, podczas spotkania 18 kwietnia w Siedlcach, uciął wszelkie spekulacje dotyczące właściwej interpretacji przepisów o czasie pracy funkcjonariuszy służby cywilnej: - Naszym (ITD) pracodawcą jest premier i to on decyduje o tym, że pracujemy od 6 do 22, pięć razy w tygodniu.
To tłumaczy powody, dla których kontroli zezwoleń pomiędzy godzinami 22 a 6, a także w weekendy i święta w ogóle się w naszym kraju nie prowadzi. Wszystko wynika właśnie z przestrzegania przepisów socjalnych. Warto dodać, że tak nowoczesna służba jak ITD posiada specjalistyczne pojazdy przeznaczone do nocnych kontroli. Na zarzuty środowiska przewoźników, że działania inspekcji są raczej symboliczne i niewystarczające, szef GITD, Tomasz Połeć odpowiada, że ITD robi tyle, na ile te wszystkie ograniczenia jej pozwalają. Poza tym kontrolowanie zezwoleń stanowi tylko niewielki fragment aktywności ITD.

Niemniej po 24 kwietnia doszło do gwałtownej reinterpretacji przepisów funkcjonowania Inspekcji. Okazało się, że nocne kontrole zezwoleń są jednak możliwe, chociaż skomplikowane…
Z informacji przekazanych przez T. Połcia wynika, że inspektorzy będą pełnić 24-godzinne dyżury, a funkcjonariusze policji mają kontrolować zagraniczne ciężarówki nocą. W przypadku stwierdzenia przez policjantów naruszenia przepisów, na miejsce udawać się będą inspektorzy i to oni nałożą stosowne sankcje.
Jak z kolei poinformował inspektor Marek Konkolewski z Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji, te nasilone, wspólne kontrole mają się odbywać na terenie całego kraju (!) i będą prowadzone do 15 maja.
Czego oczekują przewoźnicy?

Niech polskie służby kontrolne traktują rosyjskich przewoźników w ten sam sposób, jak rosyjskie służby nas. Chodzi tu o formę i zakres weryfikacji dokumentów przeprowadzanych przez Rosjan. Przy odprawie celnej numer zezwolenia zostaje wprowadzony do ich systemu. Nie ma żadnej możliwości wjazdu na teren Federacji Rosyjskiej bez spełnienia tej procedury. Dzięki takiemu ścisłemu monitoringowi minister transportu Rosji ma większą wiedzę o potrzebach polskich przewoźników dotyczących zezwoleń – niż nasz. Z tego przede wszystkim wynika ich przewaga w negocjacjach o wielkości kontyngentów zezwoleń na kolejne lata. 

Dla polskiej administracji problem kontroli zezwoleń u rosyjskich przewoźników nie istnieje. Tylko w obliczu protestów środowiska podejmowane są doraźne działania ITD, potem wszystko wraca do normy i rosyjskie ciężarówki, jak jeździły przez Budzisko bez żadnej kontroli, tak nadal jeżdżą. Jeżeli ta dysproporcja będzie się zwiększać – nasi przewoźnicy

Ryszard Gałczyński

 

     
drukuj | powrót »



 
banery reklamowe



(c). 2012 ZMPD. Wszelkie prawa zastrzezone.