Na przełomie zimy i wiosny co roku centrum światowej motoryzacji znajduje się w Szwajcarii. Salon w Genewie jest niewielki, jeśli weźmiemy pod uwagę jego powierzchnię, ale to tylko pozory. Tu każdy producent samochodów chce, a wręcz musi się pojawić. W tym roku najbardziej prestiżowy salon w Europie opanowały małe i średnie samochody. Fiat 500 L Kiedy pojawiły się pierwsze zdjęcia zapowiadające ten samochód, na twarzach większości widać było grymas. 500L, czyli przedłużona i napompowana wersja retro malucha z Włoch nie zapowiadała się zbyt dobrze. W Genewie spotkało nas zaskoczenie. Miniaturowy Van Fiata wygląda znacznie lepiej niż można się tego było spodziewać. Jedno nadal pozostaje nietrafione, to nazwa. 500 L ze zwykłą pięćsetką nie ma nic wspólnego, ani technicznie, ani stylistycznie. Niektórzy porównują ją do pierwszej Multipli z lat 50’. Tak naprawdę w dzisiejszych czasach będzie ona tanim konkurentem Mini Countrymana, do którego zresztą duża pięćsetka jest całkiem podobna. Ferrari F12 Berlinetta To zdecydowanie najjaśniej błyszcząca gwiazda wiosennego salonu. Ferrari skonstruowało nie tylko piękne potężne coupe, ale i najmocniejszy samochód w historii marki. Berlinetta ma pod maską 12- cylindrowy silnik o mocy 740 koni mechanicznych, uzyskano je z 6,3 litra pojemności. F12 przyspiesza do setki w 3,1 sekundy, a drugą setkę osiąga w 8,5 sekundy. Jeśli ktoś się odważy, to według producenta przekroczy tym autem prędkość 340 km/h. Ferrari F12 Berlinetta jest ciekawe pod jeszcze jednym względem. W przeciwieństwie do bezkompromisowych aut na tor typu Ferrari Enzo, ten model wydaje się być całkiem cywilizowanym samochodem na normalne drogi. W dodatku ma silnik umieszczony z przodu, a nie centralnie. Ford B Max Ten model jest reprezentantem klasy aut, które można by nazywać vanami, gdyby nie ich wielkość. Niewielki konkurent Opla Merivy ma nad nim pewną przewagę. Kiedy Meriva weszła do produkcji, wszyscy zachwycali się jej drzwiami, które były otwierane szeroko pod wiatr. B Max poszedł dalej i po otwarciu obu skrzydeł drzwi na środku nie ma słupka. Został on usunięty, aby powiększyć optycznie wnętrze i dodać autu funkcjonalności. Pod maską B Maxa zaprezentowanego w Genewie znajdował się litrowy trzycylindrowy silnik, który ma palić niespełna 5 litrów benzyny na setkę. W ofercie Forda B Max ma zastąpić model Fusion. Opel Mokka To kolejne potwierdzenie, że światem zaczął rządzić downsizing, czyli pomniejszanie samochodów. Mokka to crossover, czyli w tym przypadku połączenie suva, z hatchbackiem, a nawet małym vanem. Wielkością nowy Opel plasuje się gdzieś pomiędzy Corsą, a Astrą. Ma nad wymienionymi samochodami poważną przewagę: wygląda na lekko uterenowione auto, a to w dzisiejszych czasach klucz do sukcesu rynkowego. Pod maską Opla Mokka na początek znajdą się trzy silniki do wyboru: wolnossący benzyniak 1,6 o mocy 115 koni, doładowana benzyna 1,4 generująca 140 koni oraz 130-konny diesel 1,7. KIA Trackster Ten samochód nie pojawi się na drogach, nie po to został stworzony. Trackster to komunikat, że KIA myśli o czymś więcej niż o tanich samochodach dla masowego klienta. Prototyp, który można było zobaczyć w Genewie, oprócz wybitnie agresywnego wyglądu ma też niezłe możliwości. Pod jego maską znajduje się dwulitrowy silnik z doładowaniem, który generuje aż 250 koni mechanicznych. Połączono go z sześciobiegową manualną skrzynią biegów i napędem na cztery kola. Brzmi zachęcająco. KIA cee'd To druga generacja samochodu, który na polskich drogach w pierwszej kolejności kojarzy się z radiowozem. Nowy cee'd to jednak znacznie bardziej dojrzałe auto. Żeby to stwierdzić, wystarczy na nie spojrzeć. Samochód urósł, ale rozstaw osi pozostał niezmieniony. Pod maską będzie można znaleźć do wyboru cztery silniki. Dwa benzynowe 1.4 MPI 100 KM i 1.6 GDI 135 KM oraz dwa diesle 1.4 WGT 90 KM i 1.6 VGT o mocy 110 lub 128 koni. Po raz pierwszy w tym aucie zastosowana zastanie automatyczna skrzynia dwusprzęgłowa. Nowy cee'd nie będzie już typowo budżetowym samochodem. Na liście wyposażenia dodatkowego znajdą się miedzy innymi lampy do jazdy dziennej typu LED, rozbudowane ksenonowe reflektory z doświetlaniem zakrętów i na przykład panoramiczny dach. Lamborghini Aventador J Speedster Lamborghini ostatnio częściej buduje prototypy niż samochody przeznaczone do produkcji seryjnej. Przykładem może być maszyna zaprezentowana w Genewie. Aventador J Speedster to maszyna, która powstała w tylko jednym egzemplarzu. Wyceniono ją na 2,2 miliona euro, chętny znalazł się dość szybko, ale pozostał anonimowy. Będzie się teraz cieszył samochodem, który w prawdzie nie ma pełnowymiarowej przedniej szyby i nawet rozkładanego dachu, ale za to może się pochwalić diabelskim wyglądem i mocą 700 koni mechanicznych. Dostarcza je silnik V12 o pojemności 6,5 litra. Całość zamknięta jest w nadwoziu, które ma zaledwie 111 cm wysokości. Audi A3 Jest udane, dopracowane, świetnie wygląda i zapewne nieźle się prowadzi, ale czy to jest nowy samochód? Tak w skrócie można skomentować nowe Audi A3 - to nie jest face lifting, a auto zbudowane od podstaw. Niestety Audi nieco za bardzo przywiązało się do teorii ewolucji zamiast rewolucji. Nowe A3 nieznacznie różni się od poprzednika. Samochód schudł aż o 80 kilogramów, pod maską będzie miał początkowo tylko trzy silniki do wyboru: 2,0 TDI, 1,4 TFSI oraz 1,8 FSI. Moce od 122 do 180 koni mechanicznych. W późniejszym czasie w sprzedaży znajdzie się też mały diesel 1,6 TDI, ponoć ma spalać jedynie 3,8 litra oleju napędowego na setkę. Dacia Lodgy To stosunkowo mały van, ale może pomieścić aż 7 osób na pokładzie. Dacia uzupełnia swoją ofertę o kolejny samochód za rozsądne pieniądze. Bazująca na technologii Renault wskrzeszona rumuńska marka odnosi coraz większe sukcesy na rynku. Stąd nowy pomysł w postaci Lodgy. Nie ma się co oszukiwać, ten samochód nie grzeszy urodą i jest spartańsko wykończony, ale to nie szkodzi. Klienci Dacii właśnie tego szukają, potrzebują auta za niewielką cenę. W Polsce powinno ono kosztować nieco ponad 40 tysięcy złotych. Klient będzie miał do wyboru trzy silniki: dwa benzynowe i jednego diesla o mocach od 85 do 115 koni mechanicznych. Cross Coupe Jeśli Volkswagen zdecyduje się wyprodukować ten samochód, to w niemieckiej rodzinie powstanie pewne zamieszanie. Pierwszy raz samochód dla ludu będzie wyglądał lepiej od swojego konkurenta w wykonaniu bratniego Audi. Cross coupe to nieduży koncepcyjny crossover wielkości Audi Q1. Ma sylwetkę atlety, a przy tym jest bardzo oszczędny. Jego silnik to hybryda z możliwością ładowania akumulatorów z gniazdka. Silnik elektryczny połączono tu z dieslem - ten zespół rozpędza niedużego volkswagena w 6,5 sekundy do setki. Producent nie zdradził, ile dokładnie pali to cudo, wiadomo, że na pełnym baku i pełnych akumulatorach może przejechać ponad 1 200 kilometrów. Czy wejdzie do sprzedaży? To się okaże, wiadomo, że prototyp wszedł już do tak zwanej drugiej fazy projektowania, a to dobrze wróży. Mercedes Klasa A Jest smukła, muskularna i w najmniejszym stopniu nie przypomina pierwszego kompaktowego Mercedesa. A klasa zaprezentowana w Genewie to rewolucja i samochód z zupełnie innej bajki. Proporcje samochodu zmieniły się drastycznie - nadwozie jest dłuższe aż o 41 cm (to przepaść) i niższe aż o 16 cm. Silniki oferowane przez A Klasę będą miały od 109 do 211 koni mechanicznych. W ofercie znajdzie się między innymi dwusprzęgłowa 7- biegowa automatyczna skrzynia.
Land Rover Evoque Cabrio Kiedyś auta terenowe w wersji cabrio były czymś normalnym. Ten trend zniknął, ale Land Rover chce go przywrócić. Range rover Evoque Cabrio to prototyp ze sporymi szansami na produkcję seryjną. Powstał na bazie trzydrzwiowej wersji modelu Evoque i jest wyposażony w miękki składany dach. Jeśli trafi do sprzedaży, stanie się to najwcześniej w 2014 roku. Peugeot 208 Francuzi w tym samochodzie pokładają wielkie nadzieje. Wiele lat temu Peugeot miał kultowe 205, potem niemniej udane i bardzo popularne 206. Model 207 nie udał się, a przynajmniej tak twierdzili klienci. 208 ma przywrócić dobre czasy i stać się hitem. Po pierwszym kontakcie można śmiało stwierdzić, że 208 to samochód świetnie dopracowany. Ma w sobie wiele oryginalnych detali, takich jak chromowane wykończenia nadwozia, czy reflektory, które mają rzęsy (!). Wraz z gotową do produkcji 208, Peugeot zaprezentował w Genewie również prototyp GTI - czy nawiąże on do legendy 205 GTI? Pożyjemy zobaczymy. Kacper Jeneralski, dziennikarz TVN Turbo |